Miało nie być o pracy. Miało bo tak postanowiłem, bo jest nie etycznym publicznie komentować decyzje firmy będąc jednocześnie z imienia i nazwiska w oficjalnej strukturze. Miało ... ale będzie bo za przeproszeniem chuj mnie strzelił jak zobaczyłem dziś w skrzynce następującego mejla:
please keep the rule of the company which says "Language lessons not in the business hours in meeting rooms"
This time in SF is from now on from 08:00 to 18:00.
No language lessons during these times in meeting rooms.
Please distribute this also to other asssitnants in SF.
Autorem dekretu jest Pan Łupu Cupu, który ostatnimi czasy słynie z podejmowania głupich decyzji, które są przejawem ignorancji i chęci pokazania "jaki ja ważny jestem".
Co do samego dekretu to OK, angielski nie jest liczony jako czas pracy ale zakaz organizowania lekcji w meetingroomach to jawna nadinterpretacja. Padła propozycja by zajęcia odbywały się w salach szkoły językowej. Super, ja jestem w stanie poświęcić 3h na takie zajęcia ale na pewno nie będę tego potem odrabiał bo komuś się zachciało bym jeździł po całym mieście tracąc czas w korkach. Po drugie angielski jest opłacany z naszego budżetu szkoleniowego wiec należy go traktować jak każde inne szkolenie. Jeżeli nie można organizować szkolenia tego typu w meetingroomach to zakażmy w ogóle wszelkich szkoleń w tych pomieszczeniach. Oczywiście firma pierdoli o rozwoju pracownika, wielkim budżecie szkoleniowym, wieloletnich perspektywach etc. Jak niby mamy je wykorzystać skoro nikt nie stwarza warunków a wręcz przeciwnie, mnoży przeszkody na drodze do realizacji ?
Cała akcja rozpoczęła się po mejlu jednego z pseudo manago, który próbował zorganizować sale "na ostatnią chwile" co w warunkach SF jest niemożliwe. Pisze pseudo bo normalni, myślący ludzie, znający realia i potrafiący efektywnie zarządzać swoim i innych czasem zaplanowali by to ze sporym wyprzedzeniem. Oczywiście najłatwiej jest wyeskalować problem, robiąc z igły widły. Cóż jak powiada korporacyjna mądrośc "jak manago dupa to i najlepsza metodologia nie pomoże" ...
