Tak się jakoś porobiło ostatnio, że blogi stały się medium do wymiany informacji o tym "co u ciebie słychać?". Tak wiem, że strasznie to konformistyczne. Z drugiej strony ta forma egzystencji społecznej jest bardzo wygodna i tak sobie pomyślałem że co mi w końcu szkodzi napisać kilka słów raz na jakiś czas. Dodatkowym powodem jest wyjazd Dżako na zieloną wyspę. Znając życie, Skype, GG i inne takie "rozwiązania komunikacyjne" na dłuższą metę się nie sprawdzą. Fajnie więc będzie poczytać co tam i co tu słychać. Co do samych blogów to ostatnim, może nie najświeższym odkryciem jest to to cudo. Pan, któremu wydaje się, że pozostaje osobą anonimową (głupie i naiwne jest niestety jego przekonanie), w sposób obrazowy i dość dosadny pisze o miejscu mojej pracy. Czasem jest śmiesznie, czasem strasznie, za zwyczaj autor chce sobie ponarzekać, że nikt go na rękach nie nosi. Polecam wszystkim, którzy mieli do czynienia z metką "Corp." w swoim zawodowym życiu.
Z ogłoszeń parafialnych to chyba tylko tyle, że planuje dziś zagrać mecz QW w tej oto lidze. Nie mogę co prawda złapać mojego przeciwnika by dogadać szczegóły ale do wieczora jest jeszcze troszkę czasu ... zobaczy się jeszcze.
11 lipca 2007
Honey, I'm home !
Autor:
shtyvny
o
10:24:00 AM
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz